Jak twierdzą eksperci, polski rynek gastronomiczny
jest jednym z bardziej obiecujących w Europie. Wprawdzie dynamika
wzrostu liczby lokali zbiorowego żywienia jest na razie niewielka
(w ciągu ostatnich kilku lat wyniosła średnio 2,5%), ale wiele
wskazuje na to, że sytuacja ta ulegnie zmianie. Po pierwsze, plany
ekspansji na nasz rynek zapowiadają właściciele fast foodów. Tylko
sieć Sphinx zamierza otworzyć w najbliższym czasie 100 lokali
*.
Po drugie, dynamika rozwoju związana jest z kierunkiem lokalizacji
punktów gastronomicznych. Od początku lat dziewięćdziesiątych
powstają w Polsce liczne ośrodki (centra) handlowe nowych generacji
oraz duże biurowce. W obrębie ośrodków handlowych - zwłaszcza
większych - są tworzone i uruchamiane zakłady gastronomiczne.
W większym ośrodku handlowym takich zakładów jest od kilku do
około trzydziestu. Są one przy tym zróżnicowane pod względem rodzaju
i specjalizacji. Ponadto w obrębie ośrodków handlowych zakłady
gastronomiczne są grupowane obok siebie i tworzą tak zwany dziedziniec
żywieniowy (food court), mający między innymi wspólną salę konsumencką.
To tu coraz częściej wpadają klienci na lunch, drobną przekąskę,
rezygnując z tradycji jedzenia drugiego śniadania w biurze.
* P. Stasiak, Żegnajcie domowe obiadki,
"Polityka", 25 września 2004, nr 39.